3 sposoby, jak wyładować złość, nie robiąc nikomu krzywdy

Złość to bardzo niepopularne odczucie. Od małego wpaja nam się, że złości nie należy okazywać, że złość piękności szkodzi, że jak będziemy się złościć, to nikt nas nie będzie lubił itepe itede. Dlatego za wszelką cenę staramy się ją opanować, tak żeby inni nie zobaczyli, co się z nami dzieje.

Najczęściej polecane sposoby to techniki oddechowe. Kilka głębokich wdechów, wydechów powinno pomóc nam się uspokoić. Możemy też liczyć do 10, 100 czy 1000. Ale czasem jesteśmy tak wściekli, że to nie pomaga, a wręcz pogarsza sytuację. Potrzebujemy dać upust naszej złości i koniec. O tak:

wściekłość

Trzy moje sposoby na wyładowanie złości:

Porządki.

Takie czynności jak sprzątanie, zmywanie, mycie okien wymagają całkiem sporo energii. A przecież to właśnie złej energii musimy się pozbyć, gdy jesteśmy wściekli. Więc chwytam za mopa i do dzieła. Nie dość, że z każdą kolejną odkurzoną półką staję się spokojniejsza, to dodatkowo na koniec mogę cieszyć się sprzątniętym na błysk mieszkaniem i jestem z siebie mega dumna. Zapewniam Was, że pozbędziecie się w ten sposób nawet najbardziej uporczywych zabrudzeń. 😉 Kiedyś wypolerowałam mieszkanie w 30 min. Do tej pory nie wiem, jak to możliwe. Kiedy indziej wyczyściłam fugi w kuchni szczoteczką do zębów. Nigdy nie były takie czyste. Same plusy, nieprawdaż?

Sport

Gdy nie mam ochoty na sprzątanie lub zwyczajnie nie ma co sprzątać, wsiadam na rower, idę pobiegać albo lecę na fitness. Żadna tam joga czy pilates. Ma być ostro, energicznie, brutalnie. W takim stanie biję rekordy prędkości, odległości, wyciskam z siebie siódme poty. I znów korzyść podwójna – nie dość, że złość znika w mgnieniu oka, razem z nią zbędne kalorie. Jestem fit!

Zniszczenie kontrolowane

Robi się coraz brutalniej. 😉 Czasem jestem tak wściekła, że ani sprzątanie, ani ostry trening nie pomogą. Ktoś mnie skrzywdził, mam ochotę mu dowalić, tak żeby popamiętał raz na zawsze. Ale przecież tego nie zrobię. Samo wyładowanie energii nic nie daje; potrzebuję coś zniszczyć.

Zaczynam wtedy od poduszki (bo worka treningowego niestety nie posiadam), w którą walę tak długo, aż mi przejdzie. Poduszce to nie szkodzi, mi też nie, bo miękka.

Jeśli poduszka nie działa, biorę stare gazety albo jakieś niepotrzebne papiery i rwę na drobne kawałki. Energicznie. Bez litości. Bez opamiętania. Aż nic z nich nie zostanie. Uff

Niestety czasem i to nie pomaga. Wtedy sięgam po środek ostateczny. Wyciągam z szafki uszkodzony kubek, miseczkę czy talerz. Sprawdzam, czy nikogo nie ma w pobliżu. Biorę zamach i… trach o podłogę. Skorupy roztrzaskują się w drobny mak, a ja znów jestem oazą spokoju. I już jako oaza spokoju usuwam wszystkie ślady zbrodni.

Jest jeszcze jeden sposób, który widziałam w jakimś filmie – wykrzyczeć się. Gdzieś, gdzie nikt nas nie usłyszy. Pod mostem kolejowym, gdy przejeżdża pociąg. W środku lasu. W dźwiękoszczelnym pomieszczeniu. Bardzo chętnie bym tę metodę kiedyś wypróbowała, tylko jeszcze nie znalazłam stosownego miejsca. 😉

A Wy złościcie się czasem? Czy wyszłam na choleryczkę?

wściekły kot

Reklamy

3 uwagi do wpisu “3 sposoby, jak wyładować złość, nie robiąc nikomu krzywdy

  1. Ja często złość duszę w sobie, ale kiedy już tak porządnie nagromadzi się we mnie negatywna energia, wtedy sprawdza się sport, bieganie, rolki, rower. Ostatnio pozbyłam się zbędnych naczyń, mogłam je sobie zostawić, aby w kryzysie porzucać nimi o podłogę 😀

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s