Boisz się prowadzić samochód? Przeczytaj.

W środę świętowałam pięć lat, odkąd zdałam egzamin na prawo jazdy, i obiecałam Wam wpis o tym, jak pokonałam lęk przed prowadzeniem samochodu. A był to paniczny lęk.

Zasada numer 1 brzmi: jeździć.

Seat

Jeździć mimo wszystko. Pokonywać kilometr za kilometrem. I na tym moglibyśmy skończyć, ale znalazłam kilka wspomagaczy. 😉

Jeździć samemu

Na początku pewniej czułam się, jeżdżąc z kimś. Zawsze to dodatkowa para oczu. Jednak szybko zdałam sobie sprawę, że jest to tylko złudne poczucie bezpieczeństwa. Tak naprawdę dużo lepiej jeździłam sama, kiedy nie stresowałam się, że ktoś widzi moje błędy i gafy, kiedy nie musiałam nikomu udowadniać, że umiem jeździć, kiedy nikt nie rozpraszał mnie swoją obecnością. Skupiałam się tylko na drodze, samochodzie i innych pojazdach. I nagle biegi dużo łatwiej wchodziły, pedały same się wciskały, a kierownica sama kręciła.

Dobre rady na koniec

Czasem jednak nie da się uniknąć towarzystwa podczas jazdy, a doświadczeni kierowcy chętnie udzielają rad tym początkującym. I wszystko fajnie, jeśli po pierwsze: krytyka jest konstruktywna, a nie sprowadza się do wytykania błędu za błędem. Po drugie: jeśli ma miejsce w odpowiednim czasie. Skręt w lewo, bez świateł, przez dwupasmową ulicę to wystarczająco duże wyzwanie dla początkującego kierowcy. Gdy w tym momencie pojawiały się tzw. „dobre rady”, często głupiałam kompletnie. (Czyli na przykład zapomniałam, gdzie miałam jechać…) Dlatego zawsze zwracałam osobom towarzyszącym uwagę, że wszystkie sugestie chętnie przyjmę, ale jak już dotrzemy do celu.  Co bardziej krnąbrnym osobom zdarzało mi się zagrozić wysadzeniem po drodze albo całkowitym, dożywotnim zakazem zbliżania się do mojego auta. 😉

Własny samochód

Wiem, że na początku często trudno sobie pozwolić na zakup własnego auta. Z drugiej strony samochody zdecydowanie staniały i w tej chwili za kilka tysięcy można kupić naprawdę przyzwoite autko. Być może będzie to wymagało pewnych wyrzeczeń, ale warto. Wtedy nawet jeśli uszkodzimy pojazd, nikomu nic do tego. To nasza własność i to my poniesiemy ewentualne konsekwencje. Jeśli ktoś, czytaj rodzice, chłopak, mąż, dalej psioczą, łatwo im zamknąć usta, mówiąc: „Twoje? Nie. Więc siedź cicho”.  Mając taką świadomość, zdecydowanie mniej się stresujemy, a jak już powiedziałam – spokojniejszy kierowca, to lepszy kierowca.

Przyznam szczerze, że do tej pory unikam prowadzenia nie swoich aut. Sytuacje na drodze ciężko przewidzieć, więc po co mam narażać się na ewentualne wymówki?

IMG_20141023_221014

Małymi kroczkami

Niektórzy stosują metodę rzucenia się na głęboką wodę. Jednak wydaje mi się, że gdy czegoś boimy się tak panicznie, jak ja się bałam prowadzić samochód, metoda drobnych kroków jest zdecydowanie skuteczniejsza. Zaczynałam od turlania się po lokalnych dróżkach, gdzie nie było zbyt dużo samochodów ani skomplikowanych skrzyżowań. Mimo to za każdym razem wracałam mokra. Potem zaczęłam dojeżdżać samochodem do pracy, głównie dlatego że była to najprostsza możliwa trasa: włączyć się w zakorkowaną główną ulicę i turlać 30 km/h aż do celu. Gdy samochody stoją, a nie jadą, zdecydowanie łatwiej jest włączyć się do ruchu. Dodatkowo opanowałam w ten sposób do perfekcji ruszanie i hamowanie. Bo przecież jazda w korku tylko na tym polega. 😉

Potem zaczęłam się wypuszczać coraz dalej, w coraz bardziej skomplikowane trasy, stosując jedną zasadę: zawsze najpierw dokładnie analizowałam możliwe drogi i wybierałam te łatwiejsze (np. bez wspomnianego wcześniej skrętu w lewo przez dwupasmówkę, bez świateł). A potem już jakoś samo poszło i pewnego dnia zdałam sobie sprawę, że nie czuję żadnego lęku, kiedy wsiadam do auta, niezależnie jak daleko jadę i jak skomplikowana trasa mnie czeka. No poza jednym – że się zgubię. 😉 Ale tutaj pomaga GPS.

A teraz nie przeraża mnie już nawet jazda po… księżycu (czytaj Lanzarote ;)).

Lanzarote

Ciekawa jestem, jakie były Wasze sposoby na przełamanie lęku przed jazdą samochodem. Podzielicie się? 🙂

 

 

 

Advertisements

2 uwagi do wpisu “Boisz się prowadzić samochód? Przeczytaj.

  1. Ja jeszcze lęku nie przełamałam, niestety 😦 a prawo jazdy mam już ponad 10 lat. Tylko, że ja popełniłam i popełniam w sumie nadal podstawowy błąd – nie jeżdżę. Nie jeździłam regularnie od początku, a później było już tylko trudniej 😦

    • Dlatego mi zależało na tym, żeby zacząć jeździć od razu. Wiedziałam, że im dłuższa przerwa, tym będzie gorzej. A mieszkanie na przedmieściach i jeden autobus na 40 min skutecznie motywowały.
      Pewnie gdybym dalej mieszkała w Warszawie, w życiu bym się nie przełamała.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s