O tym, jak straciłam złudzenia 

Wyjeżdża człowiek na jedną noc, wraca rano, do Warszawy dojeżdża o 11:00 i mimo że o 12:00 ma spotkanie, spieszy do domu, żeby sprawdzić, jak się mają koty.

W try miga ogarnia kuwety, podaje leki, napełnia miski. No uwija się jak w ukropie. Mimo że niewyspany i trochę na kacu. Stara się bardzo i liczy na odrobinę uznania. Zerka na Pankota i…



zostaje zrugany od góry do dołu.

Miau – gdzieś Ty się szlajała?!

Miau – o której to się wraca?!

Miau – co za człowiek z Ciebie?!

Miau – Ty wredna babo!

I wszelkie złudzenia pękają jak bańka mydlana. Nie docenią. Nie i koniec. 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s