Jak uczyć się słówek?

Językownik FB(1)

Było o przełamywaniu lęku przed mówieniem w języku obcym, o tym, jak ćwiczyć sprawność mówienia, teraz czas na naukę słówek. Bo niestety bez odpowiednio bogatego słownictwa ciężko płynnie mówić. Uważam, że nie ma jednej uniwersalnej metody, więc przedstawię Wam kilka najpopularniejszych i oczywiście sprawdzonych przeze mnie, żebyście mogli wybrać coś dla siebie.

Lista nowych słówek

Najpopularniejszą metodą jest tradycyjna lista słówek. Spisujemy na kartce słowa razem z tłumaczeniem i wkuwamy. Nie jest to może najatrakcyjniejsza metoda, ale z pewnością najprostsza.

2

Warto jednak zwrócić uwagę na dwie kwestie:

po pierwsze słówek powinniśmy uczyć się w dwie strony. Brzmi trochę skomplikowanie, więc już tłumaczę. Najczęściej gdy powtarzamy słówka, czytamy je w języku obcym i usiłujemy przypomnieć sobie tłumaczenie. Dzięki temu gdy czytamy jakiś tekst, bez problemu zrozumiemy dane słowo. Gorzej gdy ktoś poda nam ten sam wyraz po polsku, a my będziemy musieli przetłumaczyć na język obcy. Tego mechanizmu nie ćwiczyliśmy i nagle może się okazać, że nie jesteśmy w stanie przypomnieć sobie słowa, które powtarzaliśmy już milion razy.

Dlatego ja często gdy przygotowuję sobie listy słówek, biorę większą kartkę i przy lewym brzegu w kolumnie notuję słowa obce, przy prawym – polskie. Potem gdy powtarzam słówka, na zmianę szukam znaczenia słów po polsku (wtedy zasłaniam listę po prawej) i tłumaczę słowa polskie na obcy (wtedy zasłaniam listę po lewej).

Druga sprawa to zmienianie kolejności słówek, których się uczymy. Często jest tak, że mamy jedną listę słówek i powtarzamy ją w kółko. W ten sposób w naszej głowie tworzy się pewien ciąg słów, taki jakby wierszyk, i w tej kolejności jesteśmy bez problemu w stanie je wydeklamować. Gorzej gdy ktoś nas pyta na wyrywki. Nagle okazuje się, że nie pamiętamy nic. Ale wystarczy, że podpowie nam słówko, które na naszej liście było przed tym właściwym, i już zaskakujemy. Najbardziej oczywistym rozwiązaniem byłoby stworzenie kilku list, na których słówka byłyby w różnej kolejności, ale komu się chce? Dlatego ja np. powtarzam słówka, idąc najpierw od początku listy, a potem od końca. Albo wybieram co drugie, co trzecie, jedno z góry listy, drugie z dołu itp. Przy okazji samo powtarzanie staje się trochę ciekawsze, bo wymaga od nas więcej niż tylko samego klepania słówek.

Metodę listy możemy spróbować uatrakcyjnić – zamiast powtarzać słówka i ich tłumaczenia, np. spiszmy po lewej stronie w kolumnie wszystkie wyrazy obce, po prawej – ich tłumaczenia, ale w innej kolejności. Wtedy zamiast dopowiadać znaczenie słowa, łączymy wyrazy w pary.

1

Dla fanów DYI mam jeszcze inną propozycję – potnijcie listę na osobne karteczki (na każdej jeden wyraz) i układajcie słówka w pary z ich znaczeniem.

Drzewka skojarzeniowe

Inna metoda polega na tym, żeby uczyć się słówek w grupach znaczeniowych/skojarzeniowych.  Tzn. bierzemy jakieś słowo-klucz i przypominamy sobie słówka, które w jakiś sposób się z nim wiążą.

Może to wyglądać tak:

drzewko semantyczne 1

Metoda o tyle fajna, że z jednej strony powtarzamy słówka, które już znamy, z drugiej – wyszukujemy nowe, a wszystko to dzieje się w konkretnym kontekście, dzięki czemu łatwiej je zapamiętujemy.

Jeśli uczymy się słówek w parach, możemy np. zrobić wyścig, kto przypomni sobie więcej słówek związanych ze słowem kluczowym, a potem wymienić nasze „drzewka” i uzupełnić nawzajem.

Ćwiczenia leksykalne

Na rynku dostępnych jest wiele książek do nauki języków obcych z ćwiczeniami na słownictwo. Zazwyczaj są one dostosowane do różnych poziomów znajomości języka, co ułatwia nam wybór podręcznika odpowiedniego dla nas. W takich książkach słownictwo często jest pogrupowane tematycznie i najpierw mamy teorię – czyli zbiór słów, przykłady ich użycia w kontekście:

Zrzut ekranu 2015-02-10 20.35.00

a następnie ćwiczenia:

Zrzut ekranu 2015-02-10 20.35.36

Same ćwiczenia przybierają najróżniejszą formę: teksty z dziurami do uzupełnienia, dopasowywanie słów do definicji, wyszukiwanie tzw. intruza, czyli słówka, które nie pasuje do danej serii wyrazów, krzyżówki, rebusy i wiele innych. Wszystko zależy od podejścia i kreatywności wydawnictwa.

Fiszki

Fiszki to takie karteczki, gdzie z jednej strony mamy słówko w języku obcym i jego użycie w kontekście, a z drugiej to samo – tylko po polsku. Na rynku dostępne są gotowe zestawy, najczęściej pogrupowane według poziomów, wydawnictw takich jak np. Edgard, Cztery Głowy, Compagnia Lingua. Ale możemy też przygotować własne karteczki ze słówkami np. z zajęć w szkole czy czytanej książki. Ta metoda ma tę zaletę, że już podczas przygotowywania fiszek wiele się nauczymy.

Mnie osobiści fiszki nigdy nie podpasowały, natomiast ich fani chwalą je zwłaszcza za mobilność. Karteczki możemy zabrać ze sobą wszędzie i przeglądać w autobusie, kawiarni, poczekalni u lekarza czy w korku w samochodzie (ups, tego chyba nie powinnam mówić 😉 ). Możemy je dowolnie grupować – np. dzielić na te już „naumiane”, sprawiające nam trudności i takie, których jeszcze nie ruszyliśmy. Co więcej fiszki, które uparcie nie chcą nam wejść do głowy możemy poprzyklejać w różnych miejscach, tak aby wpadały nam mimowolnie w oko (np. na lustrze, komputerze, kierownicy).

Więcej na temat fiszek znajdziecie u Life Managerki, która w zeszłym roku poświęciła im cały wpis.

„Przy okazji”

Przepraszam za głupią nazwę, ale inaczej nie umiem tego określić. Chodzi o to, żebyśmy z głowy powtarzali sobie słówka właśnie „przy okazji”. Robisz obiad? Spróbuj nazwać wszystkie składniki albo utensylia kuchenne, z których korzystasz. Jesteś na spacerze? Opisz w myślach to, co widzisz.

przy okazji(1)

Robisz listę zakupową? Spisz ją np. po angielsku. Metoda o tyle fajna, że nie wymaga żadnego dodatkowego wysiłku ani czasu. Powtarzamy nazwy przedmiotów, zjawisk, które nas otaczają, więc z pewnością kiedyś się przydadzą. Warto tylko notować gdzieś wyrazy, których nie byliśmy w stanie sobie przypomnieć, żeby później sprawdzić je w słowniku. Inaczej nie wzbogacimy naszego języka.

I na koniec jedna ważna zasada. Słówek trzeba się uczyć regularnie. Na nic się zda wykucie listy słów na blachę, jeśli nie będziemy ich co jakiś czas powtarzać. Po miesiącu zapomnimy, że w ogóle się ich uczyliśmy. (Tak, ta bezcenna mina moich uczniów, jak pytam ich o jakieś słówko: „Nie, tego nie mieliśmy. Na pewno!” A jak podam tłumaczenie na francuski: „Ups, jednak było.”) Czyli co? Regularność kluczem do sukcesu!

Która z tych metod jest Wam najbliższa? A może stosujecie jeszcze inne? Z chęcią wzbogacę swój repertuar. 🙂

 

Advertisements

5 uwag do wpisu “Jak uczyć się słówek?

  1. Puk, puk! Wpadłam z rewizytą 🙂
    Widzę, że przewijają się u Ciebie francuskie wątki 🙂 Czy mogłabym prosić o zakładkę typu „Francja”, by móc łatwiej się u Ciebie odnaleźć ? To taka moja luźna prośba 😉 Pozdrawiam serdecznie !

  2. Ja akurat nowe słówka, które wpadają mi przy różnych okazjach, zapisuję sobie wraz z codziennymi notatkami, np. na liście zakupów. Wtedy wiem, że na pewno będę tam zaglądać i odczytywać, a w końcu utrwalę.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s