Potygodnik

Jak już wiecie z poprzedniego wpisu, ciężki tydzień za mną. Firmy obudziły się ze świąteczno-noworocznego letargu i zlecenie goni zlecenie. Pojawiają się też nowe możliwości współpracy. Bardzo mnie to wszystko cieszy, ale pewnie trochę czasu zajmie, zanim na nowo przyzwyczaję się do pracy na pełnych obrotach. Tak fajnie było wylegiwać się w łóżku do 11:00, czytać książki, oglądać filmy, dziergać na drutach. Nie ma jak słodkie lenistwo!

No więc co ciekawego w tym tygodniu?

Językowo

Dobra wiadomość dla mojego angielskiego. Jeden z potencjalnych klientów to firma brytyjska, także prawdopodobnie będę miała wiele okazji, żeby zastosować poniższe zasady w praktyce.

grafika mow w jezyku obcym

Już nie mogę się doczekać. Tym bardziej że uwielbiam brytyjski akcent. Mogłabym go słuchać godzinami.

Kosmetycznie

Zupełnie przypadkiem odkryłam w tym tygodniu idealny krem do rąk. Pobił na głowę mój ulubiony Kamill (ten w zielonym pudełeczku) i krem do rąk i stóp Ziai (z kolei pomarańczowy słoiczek). W ciągu tygodnia zlikwidował problem suchych, zadzierających się skórek. I to mimo, że aplikuję go ze 3 razy dziennie, a nie po każdym myciu. Wkrótce recenzja.

2015-01-25 22.10.01

Kulinarnie

To był tydzień tradycyjnej polskiej kuchni. Nie wiem, co mi się stało ostatnio, bo od wielu lat nie miałam ochoty na mięso, a od kilku tygodni mogłabym żywić tylko i wyłącznie nim. Byleby to nie był drób. Wieprzowina też średnio podchodzi.

Więc najpierw wcinałam kotlety mielone (wołowe) z ziemniakami i ogórkami kwaszonymi, potem burgery, potem polędwiczki wieprzowe, a na koniec bitki schabowe z kluskami śląskimi i buraczkami. Zdjęć potraw niet, bo pożerałam je w tempie zatrważającym (potrawy, a nie zdjęcia of course), za to wszystkim Warszawiakom zdradzę, gdzie w stolicy mają najlepsze domowe obiady – Świeżak w al. KEN. Tylko wiecie, to taka jadłodajnia, a nie restauracja ą ę. Żeby nie było zdziwienia. 😉

Sportowo

Niestety w tym tygodniu nie ma się czym chwalić – tylko dwa treningi. Przyczynił się do tego i nadmiar pracy, i emocji.

Zrzut ekranu 2015-01-25 21.54.28

Chociaż i tak jestem z siebie dumna, ponieważ w końcu udało mi się znowu przebiec 10 km. W wakacje pokonywałam i dłuższe dystanse, ale potem był spadek formy (związany oczywiście z brakiem regularności)  i nagle okazało się, że nawet 5 km to wysiłek.

No i na koniec

Zwierzakowo

Kto zgadnie czego szuka Lucuś?

Plany na kolejny tydzień obejmują częstsze treningi, rozebranie choinki i… weekendowy wyjazd do Łodzi. 🙂 Jupii

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s