Po co konserwuje się kosmetyki i czy jest to bezpieczne

W poprzednim poście starałam się w zwięzły sposób przedstawić podstawowe zasady dotyczące składów kosmetyków. Teraz kolej na omówienie poszczególnych grup składników, aby łatwiej Wam było stwierdzić, czy dany produkt ma szanse działać tak, jak obiecuje producent. Zacznę od konserwantów, ponieważ to one budzą najwięcej kontrowersji.

Po co konserwanty w kosmetykach?

Ich zadaniem jest ochrona kosmetyków przed rozwinięciem się w nich bakterii, grzybów lub drożdży. Skażony nimi produkt w najlepszym przypadku może doprowadzić do podrażnień, w najgorszym wywołać poważne choroby skóry. A tego przecież nikt nie chce.

Obecnie obserwujemy silną tendencję powrotu do natury, a wiadomo – produkty naturalne nie zawierają konserwantów. I o ile w przypadku żywności nie mam żadnych wątpliwości, że najzdrowsze są te bez konserwantów, w przypadku kosmetyków nie do końca się zgadzam.

Z dwóch powodów. Pierwszy to okres przechowywania. Jedzenie spożywamy w krótkim czasie, zazwyczaj w ciągu kilku dni. Niekonserwowane ma szanse się nie popsuć. Natomiast kosmetyki starczają nam często na kilka miesięcy. Nie mówiąc o okresie, jaki spędzają na półkach sklepowych. Praktycznie niemożliwe jest, aby bez konserwantów przetrwały tyle czasu bez uszczerbku dla ich jakości.

Drugi powód to warunki przechowywania. Żywność przechowujemy w lodówce lub w suchych, chłodnych miejscach. Kosmetyki tam, gdzie je stosujemy: w łazience, czyli w wilgotnym, ciepłym środowisku. Nie ma lepszego dla rozwoju mikroorganizmów. Na dodatek jeśli kosmetyk jest zapakowany w słoiczek, zazwyczaj nabieramy go palcem, przez co sami go zanieczyszczamy mikroorganizmami żyjącymi na naszej skórze.

Dlatego nawet jeśli sama „kręcę” kremy, zazwyczaj dodaję konserwanty. Chyba że wiem, że zużyję kosmetyk w ciągu miesiąca i że będę go przechowywać w lodówce. O ile obecność pleśni łatwo jest stwierdzić gołym okiem, to już bakterii czy drożdży niekoniecznie.

 

Czy konserwanty nie są szkodliwe?

Mało kto wie, że konserwanty to jedne z lepiej przebadanych substancji kosmetycznych. Zanim zostaną zatwierdzone do użycia w kosmetykach, poddaje się je licznym badaniom, aby potwierdzić ich skuteczność i bezpieczeństwo dla zdrowia. Unia Europejska opracowała listę konserwantów, które mogą być stosowane w produktach kosmetycznych – jest to załącznik VI do dyrektywy Rady 76/768/EWG, a w Polsce dodatkowo załącznik IV do rozporządzenia Ministra Zdrowia z dnia 30 marca 2005 r. w sprawie list substancji niedozwolonych lub dozwolonych z ograniczeniami do stosowania w kosmetykach oraz znaków graficznych umieszczanych na opakowaniach kosmetyków (nie jest to łatwa lektura, ale być może ktoś z Was będzie miał ochotę się wgłębić). Znajdziemy tam nie tylko nazwy zatwierdzonych konserwantów, lecz także informacje na temat stężenia, w jakim są bezpieczne dla człowieka, i produktów,  w jakich mogą być stosowane. Bo np. niektóre substancje mogą zostać użyte tylko w kosmetykach spłukiwanych, takich jak szampony do włosów czy żele pod prysznic.

Poza tym stosowne organizacje na bieżąco śledzą sytuację na rynku i gdy tylko jakiś składnik zaczyna być podejrzany, poddaje się go dodatkowym badaniom i jeśli obawy się potwierdzą, wycofuje albo wprowadza ograniczenia co do jego użycia. Tak na przykład było z parabenami, wokół których rozpętała się straszna burza – stężenie, w jakim są dopuszczone do stosowania, jest dla nas bezpieczne. Za to na nagonce na nie skorzystał fenoksyetanol (bardzo wiele produktów określanych jako „paraben free” jest nim konserwowanych), chociaż już podnoszą się głosy, że wcale nie jest taki super bezpieczny.

Pamiętajmy, że rynek surowców kosmetycznych rządzi się takimi samymi prawami jak każdy inny. Co pewien czas ktoś opracowuje nowe substancje, które chce wypromować, udowadniając, że są skuteczniejsze, bezpieczniejsze, łatwiejsze w stosowaniu niż te dotychczas używane. Niezawsze jest to prawda.

Podsumowując, nie szukajmy za wszelką cenę kosmetyków niekonserwowanych, bo takie właściwie nie istnieją. Skupmy się raczej na zidentyfikowaniu substancji, które nam szkodzą, i to ich unikajmy.

PS Chciałam w tym wpisie pokrótce przedstawić najpopularniejsze konserwanty kosmetyczne, ale wyszedłby za długi. Opiszę je w kolejnym poście. A tym czasem zapraszam Was do zapoznania się z artykułem na temat konserwantów, jaki popełniłam jakiś rok temu tu na blogu – znajdziecie w nim trochę więcej informacji.

I zadanie domowe na dziś:

jakie konserwanty zastosowano w tym balsamie? Nagrodą niech będzie wzbogacenie wiedzy. 😉

2015-01-14 22.40.16

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s