3 zasady, które pomogą przełamać lęk przed mówieniem w języku obcym

Podejrzewam, że każdy z nas chciałby mówić w języku obcym z taką pewnością, jak Catherine Tate w poniższym filmiku:

Niestety mało kto ma taką łatwość. Najczęstszą przyczyną problemów z mówieniem w obcym języku jest stres. Kto z nas nie pamięta sytuacji, kiedy miał coś powiedzieć, ale tak się zestresował, że zapomniał najprostszych słów? Niestety z każdym takim przykrym doświadczeniem lęk przed mówieniem nasila się i coraz trudniej nam się przełamać.

Dziś postaram się Was przekonać, że mówienie w obcym języku wcale nie jest bardziej stresujące niż w ojczystym. Trzeba tylko zmienić nastawienie.

Dlaczego tak  bardzo boimy się rozmawiać w obcym języku?

Wydaje mi się, że wpływ na to ma przede wszystkim fakt, że pierwsze kroki w mówieniu w jezyku obcym stawiamy podczas lekcji. Po pierwsze musimy zabrać głos w grupie, na dodatek w obecności lektora, czyli osoby, która potencjalnie nas ocenia. I to w sytuacji, gdy znamy dosłownie kilka słów. Jak tu się nie stresować? Przecież nawet wypowiadając się podczas lekcji polskiego w szkole też czuliśmy zdenerwowanie. Tak samo stresujemy się podczas wystąpień w pracy czy zaczepiania nieznajomych na ulicy. A mówimy w języku ojczystym.

Po prostu dla większości ludzi zabieranie głosu w większym gronie, wśród nieznanych osób, jest samo w sobie stresujące. Warto to sobie uświadomić, żeby nie demonizować niepokoju, który czujemy przed wypowiedzią w języku obcym. Jest tak samo naturalny jak to, że w upał zlewamy się potem. Tylko że podczas nauki języka obcego zapominamy o tym i siłą rzeczy wiążemy odczuwany niepokój wyłącznie z faktem, że mówimy w „tym przeklętym angielskim”. A skoro jest to tak stresująca czynność, szybko zaczynamy jej nienawidzić, wątpić w siebie, i poziom stresu dodatkowo rośnie.

Czyli zasada nr 1: Pamiętajmy, że stres jest nieodłącznie związany z komunikacją – również w języku ojczystym – i nie demonizujmy go.

To, że uczymy się mowić w obcym języku podczas lekcji, ma też drugą konsekwencję. Ocenianie. Naturalne jest, że gdy zabieramy głos, lektor nas poprawia. Taka jego rola. Tylko że od razu przekładamy tę sytuacje na mówienie w języku obcym w życiu codziennym. Boimy się, że się ośmieszymy, robiąc błędy.

A przecież nauka mówienia w dzieciństwie przebiega zupełnie inaczej. Każde wypowiadane przez nas słowo, jakkolwiek byłoby niepoprawne, budzi dziki entuzjazm rodziców , który z kolei motywuje nas do dalszych prób. O ile łatwiej byłoby zabierać głos, gdyby lektor podobnie reagował na każdą naszą wypowiedź? Niestety jest to mało realne i w gruncie rzeczy byłoby mało efektywne.

Dlatego lektor na bieżąco poprawia nasze błędy, a my zakładamy, że w takim razie w życiu codziennym nasz rozmówca też od razu będzie wyłapywał nasze pomyłki.

No to teraz powiedzcie, czy po polsku mówicie bezbłędnie? Nie.
A czy wasi rozmówcy poprawiaja każdy błąd? Nie.

Co wiecej, śmiem twierdzić, że sami często nie zauważacie, gdy ktoś powie coś niepoprawnie. Liczy sie przyjemność płynąca z kontaktu z drugim człowiekiem, złapanie przekazu i tyle. W języku obcym jest dokładnie tak samo. Rozmówca wcale nie czyha na każde Wasze potknięcie. Chce się z Wami porozumieć. Co wiecej, jest szczęśliwy, że rozmawia z Wami w swoim własnym jezyku i nie musi wysilać sie w obcym (jeśli go w ogóle zna).

Nigdy nie zdarzyło mi sie, żeby ktokolwiek w sytuacji codziennej poprawił mnie, gdy mówiłam w jezyku obcym. Często w rozmowie zdarza mi sie wspomnieć, że mój angielski nie jest idealny. Za każdym razem odpowiedz jest ta sama:

„Może i nie jest, ale ja po polsku w ogóle nie mowię /  ale ja nie mowię w żadnym jezyku obcym”.

Z kolei jeśli dla Waszego rozmówcy język, w którym rozmawiacie, też jest obcy, bardzo prawdopodobne, że zwyczajnie nie jest w stanie wyłapać Waszych błędów, tak jak Wy jego.
Zresztą powiedzcie szczerze: czy zdarzyło Wam sie wytykać błędy komukolwiek podczas rozmowy? Zwłaszcza gdy był to obcokrajowiec, który mówił po polsku?
Jestem przekonana, że nie.

Zasada nr 2: Nie ośmieszymy się, popełniając błędy, ponieważ rozmówca najprawdopodobniej w ogóle ich nie zauważy. A nawet jeśli, to nie mają dla niego żadnego znaczenia. Liczy się komunikacja.

Stresuje nas też fakt, że ktoś może nas nie zrozumieć – z powodu niedoskonałej wymowy czy niepoprawnie użytego zwrotu. I tu znów pozwolę sobie na analogię do języka polskiego. Czy zawsze rozumiecie, co Wasz rozmówca ma na myśli? Zawsze zawsze? A co robicie, jak nie rozumiecie? No wlasnie, prosicie o wyjaśnienie. I świat sie z tego powodu nie wali.

Poza tym gdy rozmawiamy po polsku z obcokrajowcem, naprawdę staramy sie go zrozumieć. Nie reagujemy: „mówi niewyraźnie, nie rozumiem, to niech spada”. Doceniamy to, że się stara, podpowiadamy słowa, dopowiadamy w myślach albo na głos zdania. A skoro my tak robimy, to dlaczego inni mieliby robić inaczej?

Pamietajmy też, że ponieważ Polska jest krajem dość jednorodnym kulturowo; rzadko kiedy mamy kontakt z obcokrajowcami mówiącymi po polsku, a w konsekwencji niewiele okazji, żeby przyzwyczaić się do innych sposobów wymowy. Anglia, Francja, Niemcy to kraje wielokulturowe. Ich obywatele są przyzwyczajeni do porozumiewania się z ludźmi, dla których dany język jest obcy. Można powiedzieć, że od dziecka są ćwiczeni w rozumieniu rożnych akcentów i sposobów wymowy.

Zasada nr 3: Nie bójmy się, że ktoś nas nie zrozumie. Jeśli faktycznie tak się stanie, nie będzie z nas szydził, tylko poprosi o wyjaśnienie. Tak jak my to robimy na co dzień.

To powody stresu przed mówieniem w jezyku obcym, które mi przyszły do głowy. Mam nadzieję, że udało mi się przekonać Was do ich bezpodstawności.

A Wy czego sie obawiacie? Napiszcie, zobaczymy, czy uda mi się rozwiać Wasze lęki. 😉
W kolejny poniedziałek podpowiem Wam, jak ćwiczyć się w mówieniu w języku obcym.

Advertisements

3 uwagi do wpisu “3 zasady, które pomogą przełamać lęk przed mówieniem w języku obcym

  1. Myślę, że my często wmawiamy sobie niepotrzebnie, że na pewno nic nie zrozumiemy więc lepiej się nie wychylać. Dużo zależy od naszej psychiki jak się uprzesz, że nie rozumiesz to nie zrozumiesz nawet najprostszych słów, a samemu będzie ciężko z siebie wydusić nawet swoje imię 🙂

  2. No muszę przyznać, że wiele rzeczy wydaje się być oczywistych, a jednak dały mi do myślenia. U mnie to właśnie lęk przed tym, że mówię z błędami, niezrozumiale. Lęk przed wystawieniem się na osąd.
    Ale faktem właśnie jest, że jak słucham innych to skupiam się na wyłapaniu sensu, a nie szukaniu błędów w ich wypowiedziach.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s