Eksperymenty, eksperymenty

Zawsze prezentowałam dość zachowawcze podejście do życia. Dla świętego spokoju wolałam to, co znane i sprawdzone.

Jak urlop, to zawsze w tym samym miejscu. Jak zakupy, to zawsze w tych samych sklepach. Nowy ciuch? Koniecznie w odcieniach brązu, najlepiej dzianinowa sukienka. Makijaż? Znowu brązy i koniecznie mocno podkreślone oczy.  Muzyka? Od lat ta sama. Jedzenie podobnie. Dawało mi to poczucie bezpieczeństwa. Oszczędzało stresów, niepewności.

Pierwsza refleksja przyszła, gdy na lekcji włoskiego 5-letnia dziewczynka, spytana o ulubiony kolor, powiedziała: Pani to na pewno lubi brązowy. Cała jest Pani brązowa. Nawet włosy. Wtedy zaczęłam nieśmiało wprowadzać inne kolory do garderoby, ale dalej pozostała w odcieniach brązu. Tylko odcienie były bardziej zróżnicowane. 😉

A potem postanowiłam przewrócić swoje życie do góry nogami, co pociągnęło za sobą kolejne zmiany. Najpierw powoli, potem lawinowo.

Zaczęło się od kursu makijażu, na którym zupełnie przypadkiem (i z olbrzymim zaskoczeniem) odkryłam, że bardzo dobrze mi w makijażu francuskim. Mocno podkreślone usta, delikatne oczy i kreska jaskółka. Nie mogłam wyjść ze zdumienia, że tak dobrze mi w czerwonej pomadce. Mi, która czerwieni unikałam jak ognia. Od tego czasu moja kolekcja czerwonych szminek powoli się rozrasta.

DSC_0500-crop

Potem nadszedł czas na eksperymenty kulinarne. Pierwszy w życiu móżdżek cielęcy. Comber z jelenia. Sushi. Owoce morza.

DSC_0085

Na liście do wypróbowania wciąż zostają m.in. ostrygi i tatar.

A że eksperymentowanie uzależnia i przenosi się na coraz to nowe dziedziny, do dwóch sprawdzonych sklepów ubraniowych dołączyły kolejne, zupełnie przypadkowe. I second handy.

Dzianinowe sukienki, chociaż nadal ukochane, urozmaiciłam T-shirtami z ciekawymi napisami, ubraniami over size. Brązy zaczęły się przeplatać z fuksją, czerwienią, turkusem, indygo (co?! przecież ja nie cierpię niebieskiego!).

DSC_0414-crop

IMG_20140405_102641

Rower i orbitrek konkurują teraz z zumbą, bieganiem, a ostatnio nordic walking. Eksploatowane od lat płyty ustąpiły pola nowym odkryciom: Lilu, Maria Peszek, Bednarek…

Na wakacje staram się za każdym razem jeździć w inne miejsce.

Co mi te eksperymenty dały? Urozmaicenie. Poczucie, że żyję. Pobudziły ciekawość i kreatywność. Poszerzyły horyzonty. Dodały pewności siebie. Zmniejszyły strach przed nowym, nieznanym.

Oczywiście takie w gruncie rzeczy drobne eksperymenty nie wystarczą, żeby zbudować pewność siebie, pokonać lęki, oswoić nieprzewidywalność życia. Ale jest to dobra wprawka przed poważniejszymi wyzwaniami. Bo na początku nawet zmiana brązu na beż, chociaż z pozoru błaha, może stanowić duże wyzwanie.

A Wy lubicie eksperymenty?

Advertisements

2 uwagi do wpisu “Eksperymenty, eksperymenty

  1. Ja jestem bardzo ograniczona w kwestii eksperymentów z jedzeniem. Jest mnóstwo rzeczy, których nigdy nie wezmę do ust. Tzn. wiem, że nie mogę mówić „nigdy”, ale na chwilę obecną tak czuję. Surowe mięso, podroby, małże? No way! Eksperymentować lubię tylko z roślinnością 😉

    Jeśli chodzi o ubrania i makijaż… Tutaj to jest tak falami… Staram się próbować nowych rzeczy, często jest tak, że mi się one sprawdzą i staję się im wierna na długo. Zbyt długo. Tak mam na przykład ze sportowym stylem. Kiedyś nie mogłam patrzeć na sportowe buty, teraz w zasadzie nie kupuję innych. Kiedyś kochałam koszule, teraz zawsze najpierw kieruję kroki tam, gdzie wiszą sportowe bluzy.

    Tak sobie myślę, że też kojarzysz mi się z kolorem brązowym 😀

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s