Kot eksplorator

Jak już pisałam tutaj, Lucjan pokochał miłością wytrwałą i namiętną uciekanie na klatkę. Dziś oczywiście też zwiał. Jak zwykle niespiesznym już krokiem ruszyłam na jego poszukiwanie, pomna, że im bardziej będę się spieszyć, tym szybciej on będzie uciekał. Lucka złapałam i z łobuzem na rękach wracam do mieszkania – które tradycyjnie zostawiłam z otwartymi drzwiami. A tam, zza drzwi wystaje czarna łapa, kilka centymetrów za nią pojawia się kolejna. Następnie uszy i wreszcie łeb. Nasze oczy się spotykają i… W tym momencie Pankot zorientował się, że został przyłapany na gorącym uczynku i czym prędzej, jak gdyby nigdy nic, wrócił do mieszkania. Jak gdyby nigdy nic, bo przecież on nigdzie nie wyglądał. Dużej się przewidziało. Wraca po nocy, to wszystko jej się miesza. On przecież cały czas grzecznie siedział w przedpokoju. Jakieś wycieczki na klatkę to zdecydowanie poniżej jego pankociej godności. O!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s