Wyścig z…kotem

Wracam do domu. Otwieram zamek w drzwiach. I… muszę być w pełnej gotowości. Lucjan postanowił poćwiczyć uciekanie na klatkę i mój refleks. Niestety na razie przegrywam. Nieważne, jak bym się starała, Lucek i tak na klatkę wyskoczy. I w te pędy pogna w stronę schodów albo drugiego korytarza. Udając oczywiście, że to nie on, że go wcale tam nie ma, coś mi się przywidziało.
Mogę zastawiać drzwi całą sobą albo siatkami, ledwo je uchylać, wchodzić bokiem, wszystko na marne. Okazuje się, że mam kota z gumy, który w ułamku sekundy przeciśnie się przez każdą szparę i ruszy na zwiedzanie świata.

No cóż, nie pozostaje nic innego, jak ćwiczyć refleks dalej.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s