Kocie zabawki

W błędzie jest ten, kto myśli, że kotom trzeba kupować zabawki, tunele, piórka, gry edukacyjne… Koty doskonale radzą sobie same. Oczywiście niekoniecznie po myśli właściciela, ale skoro już wyposażył dom w przedmioty wręcz stworzone do zabawy, sam sobie winien. Teraz nie ma wyboru – musi pozwolić z nich korzystać.

Najlepsze zabawki to:

  • patyczki do uszu. Mały kot oszalał na ich punkcie. Wyciąga je niemal spod ziemi. Ledwo usłyszy dźwięk otwierania szafki w łazience, a już się do niej pakuje w poszukiwaniu patyczków. Pani zdążyła zamknąć? To trzeba przeszukać kosz na śmieci. Wyciągamy go na środek łazienki, podważamy wieczko i grzebiemy, grzebiemy, aż wygrzebiemy ukochany patyczek. Nie ma patyczka? Szukamy dalej. Może jest pod dywanem? Może pod szafką? Albo między pralką a ścianą? Dalej nic? To idziemy do salonu. Sprawdzamy dywan. Kanapę. Szparę pomiędzy drzwiami balkonowymi a listwą podłogową. Nie ma znaczenia, jak dokładnie duża sprzątała. Patyczek zawsze się znajdzie. ZAWSZE.  A co się robi z patyczkiem? Też pytanie! Patyczek się podrzuca jak mażoretka pałeczkę. Turla się, gryzie, szarpie, rozrywa watę na kawałeczki. Z patyczkiem się biega w zębach. Chowa się go, żeby potem szukać. Wrzuca w najciaśniejsze zakamarki, żeby potem wyciągać. Mówię wam, żyć nie umierać.
  • papiery. Wszelkiego rodzaju. Pani wróciła z zakupów? Hop na stół i z triumfem w oczach porywamy paragon. Wyciąga buty z szafy? Wskakujemy do pudła i szybciutko uciekamy z kulką papieru do wypychania butów w pysku. Trochę niewygodnie, bo większa od naszej głowy, ale co tam, zdobycz jest! Duża otwiera wino? Nauczona doświadczeniem zasłania je całą sobą, coby kot się do niego nie dobrał? Nic to dla nas! Czekamy cierpliwie i jak tylko na chwilę się odwróci, porywamy sreberko od wina. Banknot na stole? No to już full wypas, bo duża z pewnością zacznie nas ganiać, jak tylko go porwiemy!
  • roleta w oknie. Roleta to zabawka wielofunkcyjna. Po pierwsze ma GENIALNE koraliki i uchwyt, za które można ciągnąć łapami, zębami, którymi można majtać w dowolną stronę, które szurają, huśtają się, a czasem atakują. Po drugie roletę można spuścić aż za prowadnice i wejść pomiędzy nią a okno. Kota nie ma. Kot znikł. Czasem tylko ogon wystaje. Ale przecież nikt nie zwróci uwagi na dziwne wybrzuszenie na rolecie i wystający spod niej ogon. Kota nie ma.
  • zakrętki od butelek. Toczą się, hałasują, uciekają. Można podrzucać, przewracać, wrzucać pod kanapę, a potem miauczeć rozpaczliwie, żeby ktoś wyjął. Opcji są tysiące.
  • pranie. Duża zrobiła pranie? Raj na ziemi! Wskakujemy na suszarkę i sprawdzamy, na czym można się położyć, a co można zrzucić. Albo siadamy pod suszarką i udajemy, że nas nie ma. Ewentualnie ściągamy, co się da, i biegamy z tym po całym domu. Najlepiej, żeby to były pończochy albo… stringi. Oj tak, z niczym się lepiej nie biega niż ze stringami w pysku!

I ostatnia zabawa czyli zrzucanie. Zrzucać można wszystko: kamyki, długopisy, gumki do włosów, spinki, kolczyki, pudełka, książki, kwiatki, ramki ze zdjęciami, kosmetyki… Możliwości są nieograniczone. I tu nie chodzi wcale o to, żeby się bawić zrzuconym przedmiotem. O nie! To chodzi o tę dziką, nieziemską wręcz przyjemność metodycznego zrzucania wszystkiego, co się da. Przedmiot po przedmiocie. Ach… Pełna ekstaza.

Na dziś to by było tyle. Nie bójcie się, z pewnością wkrótce znajdziemy nowe zabawki.

Advertisements

2 uwagi do wpisu “Kocie zabawki

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s