Chi va piano…

Generalnie nie przepadam za jedzeniem w restauracjach. Wolę jeść na spokojnie, w domu, kiedy wiem, co, jak i z czego powstało. Dlatego nie mam zbyt dużego doświadczenia restauracyjnego. Kilka knajp odwiedzonych w czasie kolacji biznesowych czy na wyjazdach, pewnie więcej zagranicą niż w Polsce, i tyle. Jednak czasem zwyczajnie nie mam ochoty na gotowanie albo spotkanie ze znajomymi wypada w porze obiadowej i trzeba znaleźć jakieś przyjazne kieszeni, smaczne i niezobowiązujące miejsce. Tym razem padło na Vapiano, w al. Jerozolimskich, kuchnia włoska, którą uwielbiam. Sieciówka, więc nie spodziewałam się zbyt wiele. Sam wystrój przyjemny: czysto, schludnie i przestronnie. Formuła ciekawa – przy wejściu dostajemy kartę chipową, na którą nabijamy potrawy zamawiane w poszczególnych okienkach (antipasti, pizza, pasta, dolci), a następnie płacimy przy wyjściu. Miejsca w środku sporo; można spokojnie pogadać, bez obaw, że goście z sąsiedniego stolika będą nadstawiać ucha. A samo jedzenie? I to mnie zaskoczyło najbardziej. Spodziewałam się raczej mdłych, nieciekawych dań jak w każdej sieciówce. A tu krem z pomidorów idealnie doprawiony, treściwy, czuć, że bez zbędnych sztuczności. Pasta ze szparagami przepyszna: makaron al dente, sos wyrazisty w smaku, ale lekki. Deser – czyli truskawki z mascarpone – niebo w gębie. Porcje spore, ceny adekwatne, czyli bankructwo nam tu nie grozi, głodni też nie wyjdziemy.

Polecam.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s