Po co Ci kot?

To pytanie, które moi rodzice zadawali mi przynajmniej raz dziennie, jak usłyszeli, że chcę wziąć kota. Fakt, ciężko im się dziwić po przejściach z Miśką, kotką o nader dziwnych upodobaniach. A może po prostu z zaburzoną psychiką… Kotką, która: rzucała się na mnie z pazurami, jak tylko zobaczyła, że rozmawiam przez telefon. Sikała wszędzie. Na ubrania, do butów, na dywan, na kanapę, do talerza… No wszędzie. Drapała i gryzła co popadnie. No ale to była Miśka, nie każdy kot jest taki.

Pierwszego kota rodzice przełknęli. Gdy postanowiłam wziąć kolejnego, pytanie powróciło ze zwielokrotnioną częstotliwością i w nieco zmienionej formie: po co Ci drugi kot?!

No więc po co mi kot?

  • do rozmawiania. Moje koty uwielbiają rozmawiać. Pankot pomiaukuje od czasu do czasu. Mały regularnie komentuje otaczający go świat. Miau. O, patyczek do uszu. Miau, o kwiatek? Miau, miau, jestem na szafce! Miauuu, no niech się ktoś ze mną w końcu pobawi!
  • do przytulania. Oczywiście pod warunkiem, że kot na to pozwoli. Bo to kot decyduje, czy chce być głaskany. Biada temu, kto nie zrozumie w porę komunikatu: nie dotykaj mnie. I w sumie ciężko się kotu dziwić. Wyobrażacie sobie, żeby wystawiać się do głaskania i całowania na każde zawołanie? Po świeżo ułożonych włosach? Przed chwilą zrobionym makijażu?
  • do spania. Dumnie mogę oświadczyć: sypiam z dwoma chłopakami. I nie dość, że wszystkie kobiety mi zazdroszczą, to jeszcze wszyscy mężczyźni patrzą zaintrygowani.
  • do zabawy.  Nareszcie jest pretekst, żeby porzucać piłką, pomajtać wędką, popodrzucać patyczki do uszu. Albo jak mój tata (tak, ten od PO CO CI KOT?!) – popuszczać samolociki.
  • do opiekowania się. Że kotami trzeba się opiekować każdy wie. Ale koty też się swoim człowiekiem opiekują. Pilnują, żeby chodził spać o odpowiedniej porze (miau, czemu ty jeszcze nie w łóżku? Ja tu czekam. CZE-KAM. Żeby się nie przejadał (mrau, dobry ten serek kozi… oj dobry…). Żeby się nie przepracowywał (no, wyłączyłem Ci laptopa, więc już możesz odpocząć. miau).
  • do leczenia. Bo kot to terapeuta. Natychmiast wyczuwa bolący brzuch czy głowę. Chętnie pougniata żołądek, żeby łatwiej było zwymiotować. Pospaceruje po plecach, żeby rozluźnić napięte mięśnie. A gdy leżysz z dołem na kanapie, usiądzie obok, położy dwie łapki na głowie, nos wsadzi w ucho i zacznie mruczeć. Maru, mrauuuu
  • do budzenia. Najpierw trochę kręcimy się po łóżku. Potem delikatnie trącamy nosem. Cichutko miauczymy. Dalej śpi? Podgryzamy w palec u stopy. I w drugi. Nie reaguje? To sposób, który zawsze się sprawdza. Lecimy coś zrzucić na podłogę. Cokolwiek, byle łomot był odpowiedni.

A poza tym do: wspólnego czytania, oglądania telewizji, jedzenia, malowania się, kąpania. Do wyjmowania szczura z kubka, mycia wanny, podnoszenia włosia dywanu. Do pilnowania porządku, otwierania kosza na śmieci… no i oczywiście: do kochania.

Po co mi drugi kot opowiem kiedy indziej.

Advertisements

4 uwagi do wpisu “Po co Ci kot?

  1. Ja na pytanie „po co mi pies” mam jedną odpowiedź – jest mi potrzebny do szczęścia. Ale tak na dobrą sprawę – warto czasem to „szczęście” rozebrać na czynniki pierwsze tak jak Ty to zrobiłaś. Tylko wtedy na myśl o tym wszystkim człowiekowi aż serce rozsadza z miłości 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s